04. Odnaleziona zguba

Jest godzina 15:00. Właśnie wracam ze szkoły do domu. Włączam telewizor i oglądam jakiś kanał informacyjny. Pojawia się informacja z wcześniej:
DO MAŁEJ RZECZKI W PARKU SKARBKÓW WPADŁA SKRZYNKA SKARBÓW. 12-LETNI CHŁOPIEC WRZUCIŁ DO WODY TĘ SKRZYNKĘ, 10-LETNI CHŁOPIEC PŁAKAŁ I DWÓJKA DZIECI SIĘ BIŁA. RODZICE ICH USPOKAJALI. TO WSZYSTKO NA DZIŚ, WIĘCEJ INFORMACJI O 15:05.

Właśnie czekałem na kolejne informacje. Już się zaczynają:

ZAPRASZAMY NA KOLEJNE INFORMACJE. SKRZYNKA SKARBÓW JEST DO ODEBRANIA OD DZIŚ OD GODZINY 8:00 DO GODZINY 22:00. NA KOLEJNE INFORMACJE ZAPRASZAMY O 15:10.

Wyłączam telewizor, przychodzi mama. Szykuje na obiad żeberka. Mówi do mnie:

- Na obiad będą żeberka. A po pół godzinach odpoczynku pojedziemy z Emilką, Wojtkiem i jej mamą na rower. Co ty na to?
- Dobry pomysł!

Ucieszyłem się! Po obiedzie poinformowałem swoją mamę:

- Mamo! Mamo! Dzisiaj jak wróciłem ze szkoły oglądałem wiadomości i ktoś znalazł skrzynkę skarbów Wojtka!!!
- Naprawdę? Ooo… Kto znalazł?
- Jakaś pani znalazła i poinformowała kogoś. Dzisiaj pojedziemy z Wątorkami na rower, to poinformujemy ich!

Jedziemy teraz na rower. Spotykamy Emilkę, Wojtka i ich mamę przy ich domu. Informuję mamę Emilki:

- Właśnie ktoś odnalazł skrzynkę skarbów Wojtka?
- Ooo… Kto znalazł?
- Adaś powiedział, że jakaś pani zauważyła i wezwała kogoś – powiedziała moja mama.
- Kogo?
- Muszę przypomnieć… – pomyślałem sobie. – Już wiem! To wędkarz złowił!
- Wędkarz? Aha…
- Jedziemy znaleźć!

Jechaliśmy rowerami, potem szliśmy pieszo, następnie prosto do Grodziska, za cmentarzem skręciliśmy w prawo w ulicę Sienkiewicza, następnie na pierwszym skrzyżowaniu ze światłami skręciliśmy w lewo. Park Skarbków był za 500 metrów. Przechodziliśmy przez chodnik aż do mostu. Taka pani, co ją pokazywali dzisiaj w telewizji mówiła:

- Czy to jest skrzynka skarbów pani syna? – zapytała mamę Emilki.
- Tak. Bardzo dziękujemy. Tak bardzo się baliśmy, że już po niej…
- Nic nie szkodzi, ale i tak odnaleźliśmy tę zgubę.
- Jeszcze raz bardzo dziękujemy!
- Nie ma za co.
- Do widzenia.
- Do widzenia.

03. Pokaz specjalny

Na godzinie wychowawczej Emilka ogłasza coś ciekawego:

Zapraszam dziś o 20:00 do mojego domu na pokaz specjalny Minecrafta. Zapraszam was chętnych do udziału w tym wydarzeniu. Będzie też oprócz mnie polski youtuber Rezi, którego również zaprosiłam i podałam mu adres.

Będzie fajowo!!! Fajny będzie ten pokaz. Liczę na to, że Emilka pokaże coś ciekawego.

Wracam po szkole do domu. Jem obiad. Na obiad zupa pomidorowa. Schodzi na dół mama. I pytam się jej:
- Mamo?
- Co?
- Emilka zaprosiła chętnych do swojego domu na pokaz specjalny Minecrafta. Rozpocznie się o 20:00, a skończy się pewnie o 22:00. Mogę tam pójść.
- Ja się zgadzam.
- To super. W trakcie pokazu nie można używać telefonu.
- Rozumiem.
- Zawieziesz mnie?
- Oczywiście.
- A odbierzesz?
- Też.

Przyszedłem zapukać do drzwi, otworzyła je Emilka i przywitała mnie:
Ooo… Cześć! Idź teraz do Reziego, on będzie konfiskować telefony. Zaprowadzić cię?
Sam go znajdę.

Reziego od razu znalazłem go w salonie. Podszedłem do niego i pyta się mnie:
Masz telefon? Jeżeli masz, to sprawdź kieszonkę.

Sprawdzałem wszystkie kieszonki i powiedziałem:
- Nie mam telefonu.
- I dobrze, że nie używasz. Bo wiesz, o co mi chodzi? Na pokazie nie możesz używać telefonu, ponieważ to jest zabronione. Rozumiesz, o co mi chodzi? – powiedział i zapytał Remek.
- Rozumiem.

Widziałem Natalkę, Damiana, Szymona, Agatę, Mateusza, Magdę, Wojtka(brata Emilki), Zuzię, Piotrka i Filipa, kolegę Piotrka z gimnazjum i z podstawówki.

TRZY-CZTE-RY! Rozpoczyna się pokaz specjalny Minecrafta. Remek zaczyna mówić:

- Witajcie na pokazie specjalnym Minecrafta w domu Emilki, która pokaże wam swój dom, który zbudowała. Emi, zaczynaj!
- Mam nadzieję, że wam się spodoba ten pokaz specjalny. Teraz pokażę wam mój dom, który zrobiłam w Minecrafcie.
- To czekamy aż włączysz, a ja przypominam, że jeżeli ktoś z was prawidłowo odpowie na pytanie Emilki, dostajecie ode mnie bluzki REZI STYLE i będziecie mogli wystąpić tutaj w ,,Q&A – Kto pyta, nie błądzi”. Widzę, że Emi już włączyła. Emi, opowiedz nam trochę.
- Uwaga, uwaga, wchodzimy do mojego domu. Teraz pokażę wam salon, w którym jesteśmy. To jest telewizor do oglądania Pudełko z zabawkami, półka z książkami, beżowa kanapa, białe fotele, czarny stolik. Teraz przechodzimy do czego… Zgadnijcie…
- Jeżeli zgadniecie, otrzymacie ode mnie bluzy REZI STYLE i wystąpicie w Q&A. No kto wie, co to za pomieszczenie???
- Kuchnia – rzekła Agata.
- BRAWO! To jest kuchnia! Otrzymujesz ode mnie bluzę REZI STYLE i wystąpisz w Q&A. Co jest w tej kuchni. Emi, możesz nam powiedzieć?
- W tej kuchni jest… z przodu piekarnik.
- Nic tu nie ma??? – pomyślała sobie po cichu Natalka.
- Nic – mówi też jak Natalka po cichu Szymon.
Dalej mówi Emilka:
- Z tyłu jest lodówka z zamrażarką.
- Czyli jest jakaś różnica?! – przerwał Emilce Szymon.
- Nie ma żadnej. Teraz wchodzimy do… jakiego pomieszczenia… Kto wie?
- Nikt – przerwał znowu Szymon.
- Szymon, czy ty taki jesteś czy tylko udajesz??? - mówi ze śmiechem Emilka.
- Sorry, ale ja taki nie jestem – rzekł i się wygłupiał z powiedzenia Emilki.
- Uwaga, uwaga… Jest ciemnooo..
- A co to jest za pomieszczenie? – zapytał Damian.
- To jest tajemnica – odpowiedziała Emilka.
- Powiedz nam tajemnicę, proszę – odparł Wojtek.
- Powiem tajemnicę. To są drzwi na dach.
- Świetny kawał - powiedział Damian.

Chłopaki się śmiali z tego. Ja się nie śmiałem. Emilka dalej mówiła i oprowadzała:

- Przechodzimy teraz do łazienki. Jest bardzo mała. Ale na szczęście jest duża na górze, którą też wam pokażę. To jest kabina prysznicowa, w której można śpiewać: OPPA GANGAM STYLE!
- Dobry przykład bierzesz z siebie, Emi. Co dalej? – pochwalił Emilkę i zapytał się jej Remek.
- Wchodzimy na górę i wchodzimy do pokoju Wojtka. Jest duuużo pudełek z zabawkami, no nie?
- Też bym chciał! – krzyknął Wojtuś.
- Do małej pracowni raczej nie wejdziemy, ale za to wejdziemy do dużej łazienki, ponieważ mała była… za ciasna. To jest wanna, w której lubię się kąpać, a to jest toaleta. Dziwnie ona wygląda, no nie.
- Trochę dziwnie – powiedziała Natalka.
- No. Teraz przechodzimy do przedostatniego pomieszczenia.Wiecie, jakiego?
- To jest sypialnia? – zapytała Magda.
- Świetnie zgadłaś! – pochwalił ją Remek i dał jej bluzę REZI STYE.
- W sypialni jest jedno wspólne łóżko dla mojej mamy i dla mojego taty – wytłumaczyła Emilka. - Teraz przechodzimy do mojego pokoju. Dużo szafek, dużo półek, biurko i moje łóżko. To wszystko znajduje się w jednym miejscu. Podoba wam się ten mój styl?
- Mi się podoba – powiedziała Magda.
- Miło mi. I to bardzo. To już koniec pokazu specjalnego Minecrafta. Dziękuję za uwagę :-)

02. Wyprawa na lody

Po rozpoczęciu roku szkolnego idziemy do naszej nowej sali, w której będziemy mieć lekcje. Zaprowadziła nas nasza nowa pani wychowawczyni, czyli pani Marzanna od polskiego. Rozdała nam plany lekcji na środę, czwartek i piątek. Po wyjściu z sali spotkałem Emilkę. Porozmawiałem z nią:

- Cześć, Adaś!
- Hej, Emilka!
- Zapraszam Ciebie na lody.
- Namówię swoją mamę. Mamo! Mamo! Emilka zaprosiła mnie na lody.
- Tak? To możemy pójść. Cześć, Lidka!
- Cześć, Agnieszka. Możemy jutro pojechać razem z dziećmi na rower?
- Okej. Umawiamy się na jutro.
- To dobrze. To co, Emilka i Wojtuś? Idziemy na lody?
- Taak!

Szliśmy pieszo na deptak i zobaczyliśmy stoisko z lodami. Mama Emilki kupiła lody śmietankowe, Emilka czekoladowe, a Wojtek jabłkowe.

LODY ŚMIETANKOWE                   6 ZŁ
LODY CZEKOLADOWE                 4 ZŁ
LODY JABŁKOWE                          3 ZŁ
Razem: 13 zł
Reszta: 2 zł

Ja wybieram lody czekoladowe, a moja mama lody truskawkowe.

LODY CZEKOLADOWE            4 ZŁ
LODY TRUSKAWKOWE           2 ZŁ
Razem: 6 zł
Reszta: 9 zł

Przy lodach rozmawiam z Emilką i Wojtkiem:

Wojtek: Gdy się zje loda jabłkowego, to się można stać marsjaninem.
Emilka: Ooo… Bardzo śmieszna głupotka. Hahahahaha… Gdy się zje lody czekoladowe, to wtedy rosną wąsy.
Wojtek: Ooo… Bardzo śmieszna głupotka. Hahahahaha…

Wtedy śmiejemy się wraz z Emilką i Wojtkiem i mama Emilki zwraca na nas uwagę;

- Nie śmiejcie się tak głośno, bo zaraz wszyscy usłyszą.

Śmiejemy się po cichu, a potem głośno:
Hahahahaha,
Hahahahahaaa,
Hahahahahaaaaaa…

01. Spotkanie z Emilką

Jest godzina 11:30. Oglądam o tej godzinie Doktora House’a. Nagle ktoś dzwoni do mnie przez telefon. Zadzwoniła Emilka:

- Cześć.
- Hej.
- Chciałabym ciebie zaprosić do pójścia na deptak na lody a potem do Parku Skarbków na plac zabaw. Będziemy jeździć rowerami. Co ty na to?
- Ja tak. Namówię swoją mamę. Mamo.
- Tak, synku.
- Emilka namówiła mnie do pójścia najpierw na lody, a później do Parku Skarbków na plac zabaw. Będziemy jeździć rowerami wraz z jej mamą i bratem
- To super. Dobry pomysł! Ja się zgadzam. Emilka, moja mama jedzie z nami!!!
- Jak tak, to świetnie. Czekam na ciebie o 12:00.
- Okej.

Wyłączyłem telewizor, zakładam buty, idę do garażu z mamą po nasze rowery, pod bramą stoją Emilka, jej brat i mama ze swoimi rowerami. Emilka wita się ze mną:

- Cześć!
- Hej.

Moja mama rozmawia z jej mamą:

- Cześć, Lidka!
- Cześć, Agnieszka.
- Co tam u was słychać? Namówicie się na rower?
- Może jesienią?
- No, możemy jesienią, jeżeli ci pasuje.
- Emilka, Wojtuś, Adaś, jedziemy?
- Tak, tylko że musimy iść pieszo z rowerami – rację miałem ja.
- Aha. Dobrze, tak zrobimy. Emilka, Wojtuś, Adaś. Idziemy pieszo z rowerami.

Najpierw szliśmy pieszo, później jechaliśmy prosto do Grodziska, za cmentarzem skręciliśmy w prawo w ulicę Henryka Sienkiewicza, następnie na pierwszym skrzyżowaniu ze światłami skręciliśmy w lewo. Park Skarbków jest za 500 metrów.

Weszliśmy na plac zabaw i mama Emilki mówi do nas:
- Może najpierw pójdziemy na plac zabaw, a później na lody, co?
- Super! – ucieszył się Wojtek.
- Ooo… Ale upał! – mówi do samej siebie Emilka.
Wojtek: Dobrze, że mam skrzynkę pełną skarbów.
Emilka: Ukryjemy ją, żeby nikt nie widział!
Wojtek: Dobry pomysł!

Ja z Emilką i Wojtkiem ukryliśmy skrzynię skarbów, a rozglądał się Krystian. Krystian to nasz kolega z klasy, lubi żartować i się śmiać. Nagle szybko biegnie do nas i mówi:

- Cześć, Adaś! Cześć, Emilka! Cześć, Wojtek! Co robicie?
- Nie twoja sprawa! – odezwał się niegrzecznie Wojtek.
- Chcę zobaczyć…
- Emilka, uciekajmy z tym skarbem!
- O nie, tylko nie uciekajcie! Nie wezmę go.

Emilka, Wojtek i ja uciekamy do wielkiej pajęczyny do wspinania się. I obserwujemy, czy Krystian nie kradnie skrzyni skarbów. Wojtek mówi:
Ciekawe, co teraz zrobi z tą skrzynią.
Nie przejmuj się, na pewno jej nie ukradnie – zapewniała Emilka

Krystian właśnie bierze skrzynię skarbów i ucieka. Wojtek mówi:
O nie! Krystian ukradł mi moją skrzynię skarbów!
Emilka: Namierz go!
Wojtek: Oddawaj mi moją skrzynię skarbów!
Krystian: Ona nie jest twoja! Hahahahaha…
Wojtek: Właśnie że moja!
Krystian: Wcale że nie!
Wojtek: Właśnie że tak!
Krystian: Teraz wrzucę twoją skrzynię skarbów do wody!
Wojtek: Co? Nie waż mi się tego robić, bo inaczej…
Krystian: Masz!
Wojtek: NIEEEEEEEEEEEEE!!!
Emilka: Wojtek!

Nagle przychodzi szybkim krokiem mama Krystiana i mówi:

- Co się tutaj dzieje?
- Krystian ukradł mi moją skrzynię skarbów! Coś ty zrobił?! – Wojtek mówił z krzykiem i z płaczem i zaczyna go bić.
- Panowie, uspokójcie się!
- Ja nic nie zrobiłem, ja tylko chciałem się tylko nią pobawić – rzekł Krystian.
- Właśnie, że zrobiłeś!!! – Wojtek mówił niegrzecznym tonem i kopnął Krystiana w nogę.
- Wojtek, uspokój się. Bo wcale nie pójdziemy na lody. – powiedziała mama Emilki.